Co warto zobaczyć we Włoszech
Dolomity z ich najdzikszej strony. Niezwykła, skalista sylwetka Dolomitów, wyciosana przez lodowce i poszarpana przez mróz, przywodzi na myśl rozległą warownię z licznymi iglicami, wieżami i murami obronnymi. To pasmo górskie w północnych Włoszech tworzą jasne wapienne urwiska rozdzielone zielonymi dolinami i konkurujące ze sobą malowniczością kształtów. Niegdyś były to zanurzone w płytkim morzu rafy
koralowe, które około 65 min lat temu zostały wypchnięte do góry wraz z resztą Alp. Legenda głosi, iż biel ścian Monti Pallidi, jak pierwotnie nazywano te góry, wzięła się stąd, że krasnoludki, pragnąc sprawić przyjemność stęsknionej za swym domem Księżycowej Księżniczce, która poślubiła Alpejskiego Księcia, przyoblekły je w płaszcz utkany z promieni księżyca. Zimą z ośnieżonych zboczy strzelają ostro w górę nagie, skalne wierzchołki, lecz kiedy przyjdzie wiosna, sceneria łagodnieje — górne partie zboczy okrywają się pełnymi kwiatów łąkami, a w skalnych rozpadlinach skrzą się niczym klejnoty kępy roślin alpejskich, takich jak skalnice, szarotki i sasanki. Niżej ciągną się lasy, w których gniazdują ptaki śpiewające, a w dolinach, wśród sadów i pastwisk, krzątają się rolnicy. Dolne partie zboczy pokrywa sieć krętych ścieżek, górą, po grzbietach i graniach, biegną szlaki turystyczne. W sercu Dolomitów wznoszą się pasma Alpe di Siusi, Catinaccio d’Antermóia oraz okryta lodowcem Marmolada. Ta góra, zwieńczona 100-metrową skalną piramidą, jest królową Dolomitów. Jej południowa ściana tworzy pionowe urwisko wysokości 600 m. Wyżyny Alpe di Siusi to bajkowa kraina wonnych łąk, okolonych dolomitowymi iglicami. Potężne ściany Catinaccio strzelają pionowo w miejscu, gdzie niegdyś rozkwitał ponoć ogród Laurena, króla krasnoludków. Ze względu na skomplikowaną historię tego regionu wiele miejsc zachowało włoskie i niemieckie nazwy — Catinaccio jest również znane jako Kassel Kogel. Przez wiele wieków Dolomity pozostawały pod panowaniem Rzymu, w XIV w. stały się częścią imperium Habsburgów. Po I wojnie światowej wróciły do Włoch. Na południe od Marmolady nagie szczyty Pale di San Martino strzegą lasów Parku Narodowego Paneveggio, z których niegdyś Wenecjanie pozyskiwali drewno do budowy statków. Na zachodzie, oddzielone od innych masywów, lecz zbudowane z tych samych dolomitowych skał, wznoszą się szczyty Brenty. Ich niedostępne, urwiste iglice zdobywali w XIX w. brytyjscy pionierzy alpinizmu, m.in. Francis Fox Tuckett. Posługując się jedynie drabiną i mocną tyczką, wyznaczył on nową trasę „między pochyłymi skałami i sterczynami w różnych odcieniach bieli i brązu”. Dziś turnieje Brenty nadal należą do największych wyzwań, jakie Dolomity stawiają alpinistom.
Co warto zobaczyć w Grecji
A może by tak Kreta? Ateny i zabytki Partenonu są dosyć już zadeptane przez turystów. Warto wybrać się na Kretę i zobaczyć wąwóz Samarii. W wyniosłe klify i niebotyczne góry
zachodniej Krety wcina się malowniczo głęboki parów miejscami o pionowych ścianach. Mierzący 18 km Wąwóz Samarii jest raz szerszy, raz znów węższy i wije się niczym wąż przez Lefka Ori, czyli Góry Białe. Zbocza tych gór rzeczywiście wyglądają na białe — latem połyskują bielą w promieniach słońca, a zimą okryte są śniegiem. Od stuleci wąwóz był schronieniem dla ludzi wyjętych spod prawa. Wąwóz został wyżłobiony przez rzekę Tarraios, która płynie wzdłuż uskoku między masywem Pachnes na wschodzie a górami Gingilos i Wolakias na zachodzie. Zimą jest to rwący górski potok, gwałtownie toczący swe wody dnem parowu, ale latem kurczy się i zamienia w cicho szemrzący strumyk. W latach 40. XX w. był kryjówką dla partyzantów, walczących podczas greckiej wojny domowej. Na północnym krańcu parowu, ok. 1200 m n.p.m., na dno rozpadliny prowadzą strome, drewniane schody — można nimi zejść aż na brzeg rzeki. Niemal 8 km dalej leży opuszczona wioska Samaria, z której mieszkańcy wyprowadzili się w 1962 r., po przyłączeniu wąwozu do parku narodowego. Uważa się, że nazwa wąwozu pochodzi od miejscowego bizantyjskiego kościoła Osią Maria, który zdobią stare freski. Za każdym kolejnym zakrętem ścieżki wiodącej wąwozem pojawiają się nowe, zapierające dech w piersiach, widoki. Gigantyczne głazy piętrzą się jedne na drugich, rzeka, meandrując, podmywa brzegi na jednych odcinkach, na innych zaś tworzy płytkie zatoczki. Przepływająca woda rzeźbi skały w zadziwiające kształty. Za Samarią wąwóz się zwęża, a wyniosłe urwiska, które strzelają pionowo z dna rzeki, zaczynają się do siebie zbliżać. W tym głębokim korytarzu niebo kurczy się do wąskiej błękitnej wstążki, a promienie słońca tylko przez krótką chwilę docierają na dno w ciągu dnia. Między Żelaznymi Wrotami a morzem wąwóz się rozszerza. Nieco w głąb lądu leży opuszczona wioska, niewidoczna z wybrzeża, ukryta przed oczami grasujących niegdyś w tym rejonie Morza Śródziemnego piratów. Była ona częścią Ajia Rumeli, jednej z kilku osad wśród urwisk okalających tę część wyspy. Zazwyczaj wąwóz dostępny jest dla turystów w maju, kiedy poziom rzeki opada, a zamykany w październiku. Przejście jego dnem zajmuje wprawnym wędrowcom co najmniej 5 godzin
Co warto zobaczyć w Hiszpanii.
Nie tylko Madryt i zabytki Barcelony ale także miejsce, do którego trudno dotrzeć. Poprzecinane niezliczonymi odnogami rzek mokradła, gęste zarośla posłonka i połyskujące
bielą piaszczyste wydmy sąsiadują ze sobą na tej niezwykle zróżnicowanej odludnej połaci południowej Hiszpanii. Wraz z sosnowymi lasami, jeziorami i zagajnikami dębów korkowych tworzą one Park Narodowv Coto de Dońana, obejmujący obszar ponad 500 km2 u ujścia rzeki Gwadalkiwir. Coto de Dońana, jeden z najważniejszych w Europie rezerwa dzikich zwierząt, to ostoja rzadkich i zagrożonych gatunków, takich jak hiszpański orzeł cesarski oraz ryś. Jest też przystankiem dla wędrownych ptaków. zwłaszcza tych, które na lato odlatują na północ do Skandynawii i Rosji. Dońana zaczyna się tam, gdzie Ocean Atlantycki pieści falami złocistą plażę. Za plażą wznoszą się wydmy z drobnego, białego piasku, pełne zagłębień zwanych jorrales, które na wiosnę wypełniają się wodą. Owe wydmy przypominają saharyjskie oazy, tyle że zamiast falujących palm rosną tam sosny. Za wydmami leży właściwa Coto de Dońana — lasy, jeziora i zarośla, niegdyś tereny łowieckie książąt Medina-Sidonia oraz hiszpańskich królów. W piniowych lasach Dońany gniazdują orły cesarskie. Każda para tych ptaków potrzebuje terytorium łowieckiego o powierzchni około 50 km². Stara opowieść głosi, że na widok cesarskich orłów inne ptaki z przerażenia popełniają samobójstwo. Flaming na widok orła ulega takiej panice, że składa skrzydła i spada w dół, zabijając się. Pośród sosnowych lasów leżą różnobarwne jeziora. W Charco del Toro woda jest czarna, a w Santa Olalla szmaragdowozielona. Żyjące tam skorupiaki, będące pokarmem arystokratycznych flamingów, zawierają substancję, która barwi pióra tych ptaków na kolor różowy. W pasie zarośli Coto de Dońana kobierzec okrytych żółtymi kwiatami posłonków przechodzi miejscami w gęstą plątaninę wrzosów i jeżyn. W zagajnikach dębów korkowych, znanych jako ptaszarnie Dońany, gniazdują kolonie warzęch białych, czapli i bocianów, a w pustych pniach starszych drzew szukają schronienia rysie. Za pasem lasów i zarośli leżą Las Marismas, rozległe mokradła, na których gromadzą się ogromne ilości ptactwa. Od jesieni do wczesnego lata cały n ten obszar zalany jest wodą, tworząc jedno z największych jezior Europy. Mokradła Las Marismas są miejscem odpoczynku dla ponad 200 gatunków ptaków, które przelatują nad pobliską Cieśniną Gibraltarską, migrując pomiędzy Afryką a Europą Północną. Ten pas wody jest szczególnie pożądanym przystankiem dla ciężkich ptaków, takich jak bociany. Potem, w skwarze letniego słońca, mokradła stopniowo wysychają, a znaczne ich obszary pokrywa stwardniałe błoto. Wędrowne ptaki lecą dalej, a na bagnach pojawiają się sępy i zjadają zwierzęta, które padły z pragnienia.